Lednickie Wrota odwiedzam w zasadzie przypadkiem. Jako, że czasami potrzebuję jedynie przestrzeni do spotkania z klientem, więc nie będzie to typowa recenzja.

Pandemiczne czasy sprawiają, że gdy w grafiku pojawia się spotkanie z klientem zmieniają się priorytety co do warunków spotkania. Potrzeba zachowania dystansu, przy tym w możliwość utrzymania intymności i warunków do rozmowy, sprawia że chętniej spoglądam na kameralne miejsca. I nie zawsze hotel będzie najlepiej spełniał te kryteria.

W Lednickich Wrotach po pierwsze rozmawiamy

Do Lednickich Wrót trafiam zupełnie przypadkiem, to ma być szybki nocleg i dalej w drogę. Zatem nie szukam noclegu w hotelu, jak to mam w zwyczaju. Jednak finalnie poświęcam chwilę by przyjrzeć się potencjałowi tego miejsca z perspektywy mojej pracy. Gdy spotykam się z klientami dużo rozmawiamy. Są to często rozmowy na dosyć delikatne tematy, więc chcę by moi rozmówcy nie oglądali się ciągle za plecy.

Przestrzeń na zewnątrz

Z perspektywy ciepłych miesięcy Lednickie Wrota wydają mi się idealne na takie spotkania. Obiekt oferuje zarówno otwarte jaki i półotwarte przestrzenie, więc przestajemy myśleć o konieczności permanentnego zakrywania ust i zachowujemy naturalną odległość.

Lednickie Wrota to przede wszystkim przestrzeń
il. 1. Miejsca na zewnątrz obiektu nie brakuje

Przestrzeń wewnątrz karczmy

Wprawdzie zajazd oferuje sporo miejsca w części restauracyjnej na parterze jednak z mojej perspektywy dużo lepsza (chociaż nie tak reprezentacyjna) jest przestrzeń na pięterku. Chociażby dlatego, że spada ryzyko prowadzenia rozmowy do cudzego „kotleta”. Na marginesie – kuchnia w Lednickich Wrotach pozytywnie mnie zaskoczyła.

Po pracy odpoczywamy

Pokój, który wynajmuję nie nadaje się do pracy. Dlatego nie oceniam ich pod tym względem i w „normalnych” warunkach, w naturalny sposób wybiorę hotel lub gabinet w mieście. Z resztą pokoje wydają się być dostosowane do charakteru miejsca – czyli raczej służą weselnikom niż do pracy w drodze.

Pokoje w Lednickich Wrotach są skromne, ale czyste.
il. 2. Łóżka nie imponują gabarytami, ale są wygodne

W pokojach brak klimy więc jeśli masz słaby sen i otworzysz okno mogą Ci doskwierać odgłosy z pobliskiej drogi.

Mają jednak swój urok i gdyby nie metraż dostarczają o niebo lepszych wrażeń niż niektóre hotele, a

łazienka może zaskoczyć nawet bywalców stołecznych przybytków.

Na moje oko kabiny wyposażone w hydromasaż pochodzą z „demobilu”, ale działają – łącznie z radyjkiem. Oczywiście w różnych pokojach te kabiny są na różnym poziomie wypasu. Tak użyję tego określenia, bo kabiny z hydromasażem ciężko uświadczyć nawet w hotelach z szeregiem gwiazdek.

Łazienka w karczmie Lednickie Wrota
il. 3. Łazienka przerastaja oczekiwania w kategorii: pokój gościnny.

Obsługa często ratuje sytuację,

gdy przybytek jest poniżej oczekiwań. Byłem krótko więc zdaję sobie sprawę, że zadecydowało 12 sekund. Następne 40 min., jakie miałem na interakcję, nie wprowadziło do nich dysonansu. Zatem? Bardzo, bardzo pozytywnie. Uwielbiam gdy właściciele nie sprawiają wrażenia, jakby dany biznes prowadzili na skutek jakiegoś pokręconego, niezbyt im przychylnego zrządzenia losu. Jest doprawdy miło, bez nadmiernej uniżoności, po prostu rozmowa klei się sama.

Tacy ludzie mogliby uratować atmosferę w Hotelu Miodowym, ale niestety jak widać nie wszędzie może być dobrze.

Lokalne warki koją pragnienie (to wszakże kraina Fortuny), a destylaty sprawiają, że mlaskając udaję się w objęcia Morfeusza.

Śniadanie – po prostu

W czasie gdy ja tam przebywałem śniadanie ujęte w cenie noclegu było podawane do stolika. Nie było wyboru, ale to co mi zaserwowano było po prostu dobre i sycące. W tej cenie, w tych czasach, tak jak wspominałem – pozytywne zaskoczenie.

Gdzie znajdziesz Lednickie Wrota

Pokoje gościnne w karczmie Lednickie Wrota napotkasz w Lednogórze na drodze 194 z Poznania do Gniezna. Jeśli mój klient pochodziłby z tej okolicy zdecydowanie zawitałbym tam ponownie.


Wyświetl większą mapę

Pamiętajmy, że nie jest to miejsce jakie zazwyczaj tu opisujemy. Jednak wiele branż się zmienia, dostosowujemy się do zmieniających się warunków działania i być może z czasem częściej przyjdzie nam wybierać miejsca „do bólu” praktyczne. Chociaż wyjeżdżając z Lednickich Wrót nic mnie nie bolało; ani kieszeń, ani żołądek, ani kręgosłup. Siedem na dziesięć.

Kategorie: hotele

0 komentarzy

Dodaj komentarz

Avatar placeholder

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *