Wizytę w Gdańsku, związaną z konsultacjami oddłużeniowymi w sprawie wypowiedzianej umowy kredytu hipotecznego, połączyłem ze sprawdzeniem nowego hotelu w tym mieście – Grano. Wybór hotelu nie był przypadkowy: konsultacje oddłużeniowe zapowiadały się długie, gdyż związane z taką tragedią, jak wypowiedzenie przez bank hipoteki, z reguły trwają kilka godzin.
Hotel Grano miał do zaoferowania w korzystnej na tle konkurencji cenie, pokój idealnie nadający się na odbycie w nim konsultacji zapewniających klientowi poczucie prywatności. I ze względu na swój wygląd, dający poczucie komfortu, a co za tym idzie spokoju.
32 m2 to naprawdę, jak na standardy hotelowe, duży pokój. Oferujący – co w przypadku konsultacji dla zadłużonych niezbędne- stolik i fotele (tzw. kącik wypoczynkowy) oraz zestaw do parzenia i herbaty.
Spełnienie łącznie tych warunków pozwala na wykorzystanie pokoju hotelowego jako alternatywy dla konsultacji w biurze. Zacisze pokoju hotelowego, wygodne fotele i filiżanka kawy pozwalają na osiągnięcie odpowiedniej atmosfery, która sprzyja rozmowom o wychodzeniu z długów.
Hotel Grano Gdańsk
Hotel czterogwiazdkowy, z dużymi aspiracjami do stania się ważnym punktem na mapie miasta. Położony bardzo korzystnie, blisko Starego Miasta, z zewnątrz prezentuje się nader ciekawie i oryginalnie:

Cena, czyli to, co interesuje najbardziej. Ile kosztuje nocleg w Hotelu Grano?
Hotel Grano do tanich nie należy. I cena standardowa może odstraszyć, nawet obniżona w ramach promocji hotelowych wciąż jest wysoka.:

Jednakże, korzystając z systemów rezerwacyjnych, można ją sporo zredukować. W moim przypadku o prawie 90 zł. Taką korzystną ofertę zaproponował mi portal hotels.com – jeden z wykorzystywanych przeze mnie w wyszukiwaniu atrakcyjnych ofert noclegów:

220 zł za pokój o wielkości 32 metrów w czterogwiazdkowym hotelu w centrum drogiego „noclegowo” miasta, w szczycie sezonu – to naprawdę dobra cena. Choć – dodać trzeba tutaj koniecznie – w cenie nie jest zawarte śniadanie.
Z reguły, kupując nocleg w nieznanym mi hotelu, nie kupuję śniadań. Decyzję o skorzystaniu z oferty śniadaniowej podejmuję po uprzednim zapoznaniu się z hotelem. W niektórych niestety jest tak brudno, że ochota na zjedzenie w nim czegokolwiek przechodzi od razu. I liczba gwiazdek nie ma tutaj znaczenia, nie jest żadnym wyznacznikiem czystości w danym hotelu.
Dodatkowo, jeśli chodzi o śniadania, właściciele obiektów lub zarządzający nimi, na wieść o tym, że piszę rozbudowane recenzje, często sami zapraszają mnie na śniadania, aby moja recenzja była pełna. Gdyż jakość śniadania często może przechylić ocenę w jedną lub drugą stronę. Przykład – również z miasta Gdańsk – możecie przeczytać na portalu rezerwacyjnym, za pomocą którego dokonywałem rezerwacji w Domu Muzyka:

Skoro zatem jesteśmy przy porannych posiłkach, czas zejść do „stołówki” hotelu Grano w Gdańsku.
Hotel Grano Gdańsk – śniadanie. Czy warto je kupić? Wg mnie cena jest dwukrotnie zawyżona w stosunku do jakości oferty
Zarządzający hotelem Grano Gdańsk powinni przejść kilkaset metrów, aby zamówić śniadanie we wspomnianym Domu Muzyka. Za dwukrotnie mniej niż żądają od swoich gości. Oj, mogliby się sporo nauczyć od rzeczonego hotelu niższej klasy.
Śniadanie, jakie oferuje hotel Grano kosztuje 60 zł. W tej cenie nie dostaniemy nic poza standardem, jaki jest wszędzie. A to niestety nie jest warte 60 zł. Zdecydowanie. Jajecznica, dwa rodzaje kiełbas, dwa rodzaje sałatek, śledzie w dwóch wersjach, naleśniki z twarogiem czy ryż na mleku – wieje nudą na kilometr. Pieczone pieczarki, które tak naprawdę były gotowane – również nie obronią śniadania. Gdyż to jest po prostu wszędzie.
Jeśli dodam do tego, że konsumowane przeze jajecznica i frankfurterki zbliżały się swą temperaturą do pokojowej, uważam wydane pieniądze za wydane bardzo źle. W tej cenie, a nawet sporo niższej, zjadłbym w jednej z licznych knajp na Starym mieście naprawdę wypasione śniadanie.
Swoją niewysoką ocenę śniadania opieram na tym, że w kilku hotelach **** w podobnej cenie miałem szczęście zjeść śniadania, które pamięta się latami. Ilość potraw i ich wariantów powodowały oczopląs. A do tego indywidualne obsługi kelnerskie i możliwość zamówienia w cenie śniadania np. jajka po benedyktyńsku na grzance z łososiem stworzyły mi pewien wzorzec śniadań idealnych.
Do których będę przyrównywał recenzowane śniadania w hotelach tej samej klasy. Zatem zimna jajecznica versus jajo po benedyktyńsku mogą dać jeden wynik: negatywny. I konkluzję, że śniadania w hotelu Grano nijak mają się do śniadań w czterogwiazdkowych hotelach, które dbają o swój prestiż.
Zdaję sobie sprawę, że śniadanie w czterogwiazdkowym hotelu musi swoje kosztować. I to jest oczywiste. Jak również to, że gość hotelu w tej cenie wymaga czegoś więcej niż kilkanaście standardowych potraw śniadaniowych z gatunku tych, które mają prawie wszystkie hotelowe kuchnie.
Jakość i smak potraw? Nie jestem kulinarnym ekspertem, choć mężczyzną gotującym. Dyplomatycznie napiszę tak: po skosztowaniu 8 bodaj potraw śniadaniowych nie poszedłbym do hotelowej restauracji na obiad. Z jednego względu: bałbym się kolejnego rozczarowania.
Brak zdjęć do opisu śniadania związany jest z jeszcze jednym mankamentem zauważonym w hotelu Grano Gdańsk. Nie mogłem ich wykonać, gdyż w części śniadaniowej panował bardzo duży tłok. Część, w której znajdują się potrawy jest stanowczo zbyt mała. Czego nie można powiedzieć o części jadalnej. Ta jest duża i bardzo ładna. A krzesła wygodne.
Pokój w hotelu Grano Gdańsk. Jest bardzo dobrze, ale są też zgrzyty
Pokój hotelowy, w wersji przeze mnie wynajętej, robi wrażenie. I zapewne jest wyznacznikiem bardzo wysokiego standardu. Ponieważ czytelnicy nie chcą opierać wizji pokoju na folderach hotelowych, bo tam często z pokraki dobry fotograf stworzy apartament prezydencki, zamieszczać będę zdjęcia własne. Nie jestem fotografem, a zdjęcia robię telefonem. Dzięki temu wyglądają one tak, jak jak – gość hotelowy – widzę pokój. Czyli bez ubarwień i sztuczek photoshopowych. Czego przykładem jest np. zdjęcie hotelowego korytarza. W folderze odkurzacza nie spotkacie, a w rzeczywistości stoi on sobie, gdyż takie są po prostu hotelowe realia:

Odnośnie do korytarza, zanim na dobre przejdę do opisu pokoju: niebanalna, nieczęsto spotykana rzecz. Chodzenie po nim umila dyskretnie sącząca się po nim muzyka jazzowa. Bardzo dobre rozwiązanie.
Wracając zatem do pokoju w hotelu Grano w Gdańsku. Naprawdę wygląda on tak, jak w katalogu. Jest przeczysto, przenowo i ogólnie tak, jak chciałoby się, aby wyglądał pokój. Żadnych śladów zniszczeń, całe wyposażenie gatunkowo dobre i ładnie skomponowane:

Pokój wyposażony jest w tzw. kącik kawowy (z wyposażeniem bardzo minimalistycznym, jeśli chodzi o ofertę kaw i herbat – takie absolutne minimum, a szkoda) oraz niewielką lodówkę. Telewizor. Ja nie korzystam, ale zwracam uwagę na ten sprzęt, gdyż wybór marki świadczy o tym, czy hotel idzie w jakość czy bylejakość. I faktem jest że często w hotelach znaleźć można niezwykle niskobudżetowe marki. Niektóre kompletnie nieznane. Hotel Grano oferuje swoim gościom taki telewizor:

Klimatyzacja i okna w pokoju hotelowym w Grano
Sprawa istotna. Nie toleruję hoteli, w których blokowany jest dostęp do świeżego powietrza, a okna zamknięte bez możliwości ich otwarcia. Lub też z systemem pozwalającym na zrobienie małej szparki. Jako człowiek ceniący wolność, chcę mieć możliwość samodzielnego decydowania, czy oddycham powietrzem zza okna czy z systemu klimatyzacji. W gdańskim hotelu Grano jest to rozwiązane bardzo dobrze. Okna w moim pokoju można było szeroko otworzyć. Klimatyzacja nowoczesna, cichutka, dawała alternatywę w stosunku do „morskiej bryzy” zza okna. A nie wymuszała korzystania tylko z niej. Pod tym względem jest hotel Grano Gdańsk zdał egzamin. Jest dobrze.
Czego pokojowi w hotelu Grano brakuje, aby mógł rywalizować z najlepszymi?
Hotel Grano Gdańsk oferuje nowoczesne, komfortowe pokoje, które mogłyby uchodzić za pokoje w tej klasie hoteli wzorcowe. Gdyby hotel nie oszczędzał na detalach. A to niestety ma miejsce. wspominałem kącik kawowy – naprawdę niewielkim kosztem można wstawić tam zestaw herbaciano – kawowy, który wyrwie w gardła „wow” każdemu bywalcowi hoteli. Wstawienie zestawu, który jest praktycznie wszędzie, w tym hotelach z dwiema gwiazdkami mniej, z automatu równa w dół zamiast w górę.
Skoro jesteśmy już przy gwiazdkach i standardach – gość płacący ponad 300 zł za dobę (cena hotelowa) niekoniecznie ma ochotę na picie wody mineralnej z plastikowej butelki. Woda w szkle jest jednak o złotówkę droższa….ale czy to może być powodem tego, aby pokazywać, że się dziaduje? Czy może po prostu zarządzający Grano Hotel Gdańsk nie mają świadomości, że to, co jest normą w hotelu z jedną gwiazdką przy gwiazdkach czterech jest po prostu żenujące?
Tak dla przykładu – poznański hotel Lech, jednogwiazdkowy, który ze starości (ok. 100 lat) wyzionął już ducha, do ostatnich swych dni serwował gościom wodę w szkle. Choć standard był pod koniec jego żywota już praktycznie robotniczy, to woda w szkle była zawsze. Bo jeśli ma się klasę, to ma się ją do końca, pomimo toczących ze starości hotel chorób.
Woda mineralna w szklanej butelce jest bardzo często kapslowana. Czym miałby ją otworzyć gość hotelu Grano? Pomyślisz sobie: oczywiście otwieraczem do butek. No i byłbyś w dużym błędzie. Gdyż w pokoju hotelowym takiego gadżetu nie uświadczysz. Ja przynajmniej próbowałem usilnie znaleźć, mając w torbie podróżnej kilka „wód mineralnych kapslowanych”:)
Niestety, nie udało mi się. Skorzystałem z własnych kluczy. Ale rozczarowanie pozostało. I jeśli hotel Grano nie zrozumie, że otwieracz do butelek jest czymś, na czym oszczędzać po prostu nie można, może za kilka miesięcy nie mieć już tak ładnych pokoi.
Plamy na wykładzinie w okolicach futryny drzwi łazienkowych
W hotelach, które z oszczędności nie wyposażają pokoju w otwieracz, jest to norma. Szczególnie po kilkuletnim okresie użytkowania pokoju. Polak – jak znane głosi powiedzenie – nie wielbłąd, pić musi. A gdy nie ma otwieracza i niczego, co mogłoby się do szybkiego dostania do zawartości zakapslowanej butelki nadawać, sięga pamięcią do dzieciństwa. I przypomina sobie, że butelki otwierać można o to miejsce w futrynie, które jest otworem idealnie stworzonym rozmiarem.
Stąd tak częste w hotelach plamy w tym newralgicznym miejscu. W hotelu Grano w Gdańsku ich nie widziałem. Ale do czasu. Brak otwieracza spowoduje, że powoli zaczną się pojawiać. I wówczas wyjdą realne koszty oszczędzania na otwieraczach.
Z innych elementów, typowych dla wyposażenia pokoju w czterogwiazdkowym hotelu najwyższej klasy, brakowało czyścika do obuwia i zestawu typu igła z nitką. Nie jest to rzecz niezbędna, ale świadczy o pewnym poziomie. A raczej jego braku. I kolejnych oszczędnościach.
Szukałem – na potrzeby tej recenzji – nie znalazłem. Jeśli gdzieś były, to dobrze schowane. A takie rzeczy są zawsze na wierzchu. Na plus, w kwestii wyposażenia pokojowego, zaliczyć muszę taki oto zestaw:

Hotel Grano Gdańsk i jego łazienka – jest bardzo dobrze, ale nie doskonale. Znów oszczędności, znów „po taniości”
Łazienka w hotelu to ten element, na który zwracają uwagę szczególnie kobiety. W hotelu Grano – póki co – rozczarują się one w kwestii detali. Gdyż w innych jest bardzo dobrze. Mam na myśli wygląd, czystość, rozplanowanie, funkcjonalność. Zdjęcia – mówię szczerze – nie oddają urody tego elementu. Łazienka jest naprawdę ładna, a oryginalny system oświetlenia pozwoli stworzyć w niej nastrój. Jest naprawdę miło:


Skoro jesteśmy przy kobietach i ich priorytecie w ocenie hotelu, czyli łazience, wspomnieć należy o jednym. Mają one (kobiety) taką dziwną przypadłość, iż w niektórych sytuacjach za nic nie chcą zamoczyć włosów biorąc prysznic. Takie dziwadła, ale kto zrozumie kobietę? Zabezpieczają się one zatem jednorazowym czepkiem kąpielowym. W hotelu Grano kobiety nie zabezpieczą się. Bo choć Grano w Gdańsku ma gwiazdek cztery, to czepka ani jednego. Podobnie jak bardzo ważnych dla kobiet płatków kosmetycznych czy patyczków higienicznych (podobno bez patyczka połowa kobiet nie umie się pomalować). Taki zestaw jest normą w hotelu klasy gwiazdek czterech. W mojej łazience nie stwierdzono. Spory grzech. Gdybym był kobietą – zapewne niewybaczalny.
Ale hotel w łazience nie tylko na tym zawiódł. Na jednym i drugim zdjęciu łazienki zobaczyć możesz – drogi czytelniku – dozowniki do płynu myjącego. Nie zobaczysz niestety mini zestawu kosmetyków Choć na stronie hotelu w opisie pokoju jak najbardziej Cię nim mamią. Nie zobaczysz, gdyż ich po prostu nie ma. Niestety, hotel Grano Gdańsk skasuje Cię ponad 300 zł za ten pokój, ale w łazience zaoferuje Ci to, co tanie hotele. Czyli butelkę z płynem jako „zestaw kosmetyków”.
Powtórzę się być może, ale w moim odczuciu w hotelu z ****, a do takich wszak hotel Grano Gdańsk należy, jest to dowód tego, że na gościach hotelowych się oszczędza.
Pisząc to mam w pamięci niedawną wizytę w hotelu Szafranowy Dwór w Czeladzi, o tej samej liczbie gwiazdek, choć lokalizacji na drugim biegunie atrakcyjności, gdzie buteleczek stało w łazience bez liku, a dwie z nich to dwa różne balsamy do ciała.
Klasę hotelu poznaje się do drobiazgach. Niestety hotel Grano na tym ewidentnie oszczędza. Gdyż ich brak zarówno w pokoju, jak i łazience nie jest dziełem przypadku. A ilość braków niestety kłóci się zarówno z oczekiwaniem wobec czterech gwiazdek jak i ceny za pokój w hotelu Grano.
Hotel Grano i łóżko
Bez zastrzeżeń. Najwyższa jakość, łóżko idealne. Pościel czyściutka, łóżko bardzo wygodne. Korzystałem z łóżka podwójnego i noc w hotelu Grano na tym łóżku była nocą miłą. Co oznacza, że było mi bardzo wygodnie.

Hotel Grano Gdańsk – opinie końcowe
Hotel Grano w Gdańsku ma potencjał do tego, aby stać się hotelem najwyższej klasy wśród Trójmiejskich czterogwiazdkowców. Ale droga do tego prowadzi przez wyeliminowanie oszczędności na detalach i zdecydowanej poprawie jakości śniadań. Lub też – jeśli nie ma takiej możliwości – obniżenia ich ceny do poziomu adekwatnego do rzeczywistej oferty.
Moja prywatna – jako hotelowego gościa – ocena hotelu Grano w Gdańsku to aktualnie 6/10.
Obrazowo mówiąc – byłbym w stanie zapłacić przy aktualnym poziomie hotelu (a mam na myśli ilość braków w tym hotelu w stosunki do prawdziwych ****) 180 zł za dobę ze śniadaniem. Uważam, że w porównaniu do standardu czterech gwiazdek każda ponad tę kwotę złotówka jest zmarnowana.
Moja ocena
0 komentarzy